Jakiś czas temu doszłam do wniosku, że przydałby mi się lakier w kolorze NUDE. Dość długo szukałam odpowiedniego odcienia. Podczas zakupów w Naturze postanowiłam dokładniej przyjrzeć się szafie Catrice, którą do tej pory omijałam. Znalazłam tam kilka fajnych lakierów nude. Wybór był ciężki, ale trafiłam w 10 :)
Po pierwszym użyciu lakier od razu stał się moim numerem 1.
Lakier ma typowo beżowy kolor. Zawiera bardzo malutkie drobinki, które po pomalowaniu są niewidoczne. Konsystencja lakieru jest idealna, ani zbyt rzadka, ani zbyt gęsta. Pędzelek szeroki, dobrze się nim maluje, nie brudzi skórek.
Po pierwszej warstwie lakieru otrzymujemy bardzo ładne, delikatne krycie. Jednak nałożenie tej warstwy (jeśli ma zostać tą jedną jedyną) jest dość trudne, bo lubią zostawać widoczne ślady pędzla. Ja jedną warstwę zawsze nakładam na bezbarwną odżywkę, pociągnięcia pędzla muszą być zdecydowane, a pędzelek nie może być zbyt suchy. Końcówki po pierwszej warstwie prześwitują, więc na długie paznokcie raczej nie polecam.
W słońcu
W słońcu, w głębi pokoju
W cieniu
Na zdjęciach 2 warstwy lakieru.
Po pierwszym użyciu lakier od razu stał się moim numerem 1.
Catrice Ultimate Nudes
070 Same Seine But Different
Po pierwszej warstwie lakieru otrzymujemy bardzo ładne, delikatne krycie. Jednak nałożenie tej warstwy (jeśli ma zostać tą jedną jedyną) jest dość trudne, bo lubią zostawać widoczne ślady pędzla. Ja jedną warstwę zawsze nakładam na bezbarwną odżywkę, pociągnięcia pędzla muszą być zdecydowane, a pędzelek nie może być zbyt suchy. Końcówki po pierwszej warstwie prześwitują, więc na długie paznokcie raczej nie polecam.
W słońcu
W słońcu, w głębi pokoju
W cieniu
Na zdjęciach 2 warstwy lakieru.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz